piątek, 12 czerwca 2015

Rozdział 8

            Kolejnego dnia, jak codziennie poszłam do szkoły. Myślałam, że dzień ten będzie miły, spokojny, i że wreszcie zaznam spokoju. Jednak tak nie było.
Na pierwszej lekcji chłopaki z mojej klasy dziwnie się na mnie patrzyli. Byłam zaskoczona, i nie wiedziałam o co chodzi. Chciałam jak najszybciej się tego dowiedzieć, bo strasznie nie lubię, gdy ktoś patrząc na mnie szepcze. Byłam pewna, że to chodzi o mnie.
Lekcja dłużyła mi się strasznie. Na szczęście wreszcie zadzwonił dzwonek. Podeszłam do grupki chłopaków z mojej klasy i zapytałam, o co chodzi. Oczywiście to było jasne, że mi nie powiedzieli.
Dopiero na przerwie dowiedziałam się, że Dawid ZNOWU robił sobie ze mnie żarty.
Dobiło mnie to totalnie. Jego wyznanie, zerwanie z Nikolą - to wszystko było jedną wielką pułapką, w którą prawie dałam się wpakować. Na szczęście nie dawałam mu jakichkolwiek szans. Gdybym to zrobiła, stałabym się pośmiewiskiem.
Nie ukrywam, znowu było mi przykro. Chciało mi się płakać. Jestem osobą bardzo wrażliwą, dopiero teraz to zauważyłam. Wmawiałam sobie, że już go nie kocham, i tak dalej. Niby nadal tak twierdzę, bo to prawda, ale jakich sentyment ciągle we mnie tkwi. Wspomnienia cały czas mnie dręczą.
Szybko pobiegłam do łazienki szkolnej, aby odetchnąć i się trochę ogarnąć. Poszła ze mną Sylwia, chociaż widziałam, że ona była strasznie zniesmaczona całą sytuacją. Od zawsze wiedziała, jaki jest Dawid. Wiele razy mnie przed nim uprzedzała, jednak ja zawsze byłam "mądrzejsza".
Nie wiem czemu, ale strasznie byłam przybita. Niby czułam coś do Kacpra, jednak Dawid wciąż stanowił jakąś część mojego życia.
           Po przerwie poszłam do klasy. Od razu zobaczyłam podstępną minę Dawida.
Niestety prawdą było to, że zarywał do mnie tylko dlatego, bo chciał udowodnić, że może mieć każdą dziewczynę. Starałam się nie zwracać na niego uwagi. Oczywiście widział, że jest mi smutno.
Jednak jego to chyba nie ruszyło. Coraz bardziej przekonywałam się do mego stwierdzenia, które brzmiało, że on ma serce z kamienia. Nie ma żadnych uczuć! Potrafi tylko ranić.
Planowałam taki cudowny dzień.. Jednak szybko przerodził się w koszmar.
Nie ukrywam, Nikola oraz Julia - moje dwa największe wrogi, też zauważyły, że jest coś nie tak.
Mogły odkryć to na przykład po mojej minie, i jego spojrzeniu na mnie.
Tak bardzo chciałam być silna, tak jak zawsze. Ogólnie każdy kojarzy mnie jako "silną" osobę. Jednak to stwierdzenie jest błędne. Bardzo łatwo jest mnie zranić. Jemu się to totalnie udało.
Po lekcji Dawid podszedł do mnie.
- Czemu jesteś taka smutna, co się stało? - zapytał z wielką fałszywością w głosie
- Nie odzywaj się do mnie idioto! - wykrzyczałam mu z wielkim żalem
- Co ja Ci zrobiłem?
- Dobrze wiesz co. Nawet nie przypuszczałam, że taki jesteś.
- Oni kłamią, wiesz o tym doskonale.
- Niestety nie wiem. Daj mi spokój, i nawet do mnie nie mów. Cześć.
Szybko odeszłam, bo łzy coraz bardziej napływały mi do oczu. Nie oszukujmy się - byłam zraniona.
Na szczęście lekcje szybko mi minęły, i mogłam wrócić do domu.
Myślałam dużo o tej sytuacji, i postanowiłam, że nie będę mu pokazywać, że jednak mnie to ruszyło.
Obiecałam sobie obojętność do niego.
Najgorsze jest to, że od trzech dni nie odzywał się do mnie Kacper. Myślałam, że on też coś do mnie czuje, ale tak mi się chyba tylko wydawało.
Wszystko się powoli sypało. Ciągle zadawałam sobie pytanie Dlaczego nie mogę być szczęśliwa? Ciągle coś staje mi na przeszkodzie.
        Następnego dnia nie odezwałam się w ogóle do Dawida. Traktowałam go jak powietrze.
On nie próbował ze mną rozmawiać, więc najwyraźniej mu nie zależało. Co najgorsze zaczął znowu zarywać do Nikoli. Niestety ona jest naiwna, i wierzy w KAŻDE jego słowo. W sumie, to dlaczego niestety? Właśnie to bardzo dobrze! Pragnęłam tylko, aby znowu cierpiała. Tylko tyle.
Mój humor znacznie się poprawił, zaczęłam się uśmiechać. Starałam się nie myśleć o tej całej sytuacji, więc było dobrze.
Zastanawiałam się nad swoim życiem. Co mogę zrobić, aby było dobrze. Nie znalazłam odpowiedzi, bo zawsze, gdy coś się zacznie układać, ktoś to niszczy. Tak ot tak.
Myślałam dużo, niestety za dużo.


***

Jak podoba wam się rozdział? 
W komentarzu możecie pisać, co chcielibyście, aby się wydarzyło! :)
Życzę miłego czytania.

niedziela, 7 czerwca 2015

Rodział 7

       Wiadomość od Kacpra była następująca: "Spotkajmy się dziś. Przyjadę po Ciebie o 17."
Nie ukrywam, zdziwiła mnie ta wiadomość. Bardzo dobrze się dogadywaliśmy, zawsze mówiliśmy sobie o wszystkim, i wzajemnie pomagaliśmy, więc pewnie ma do mnie jakąś sprawę.
Gdy wróciłam do domu zjadłam obiad, przebrałam się w lżejsze ubrania, bo jak na połowę maja, było bardzo gorąco. Aż dwadzieścia pięć stopni.
Założyłam krótkie spodenki, których nie lubię nosić, ale tym razem nie miałam wyboru, do tego krótki top i moje czarne conversy.
Kacper był punktualnie o siedemnastej, przyjechał na swoim motorze. Zaproponował, abyśmy pojechali się przejechać. Bez wahania się zgodziłam, po ciężkim dniu, pełnym wrażeń, potrzebowałam relaksu.
Zatrzymaliśmy się w miejscu, gdzie nie było nikogo. Kacper powiedział, że chciał poczuć znowu moje towarzystwo. Stwierdził, że z nikim się tak dobrze nie dogaduje, jak ze mną. Oczywiście powiedziałam mu to samo, bo to prawda.
Opowiedziałam mu o dzisiejszym zdarzeniu, czyli o wyznaniu Dawida, i zerwaniu z Nikolą.
Kacper powiedział, abym nie dała manipulować sobą. Ja o tym dobrze wiedziałam, przecież nie zamierzałam mu wybaczyć, i wbiec w jego ramiona!
Po kilku godzinach mój przyjaciel odwiózł mnie do domu.
Włączyłam telefon, było tam pełno wiadomości z facebooka. Między innymi była tam wiadomość od Dawida.
- No super, jak nie dzwoni, to pisze. - pomyślałam
Było tam pytanie, dlaczego go odrzucam, i tak dalej. Powoli zaczynałam mieć dość tej sytuacji.
Gdy już o nim zapomniałam, wszystko zaczęło się układać, on musiał wrócić, i od nowa zacząć te swoje głupie pytania, oraz inne rzeczy.
Nie odpisałam, uznałam to za stosowne.
       Na drugi dzień wchodząc do szkoły, ujrzałam głupio śmiejącą się Nikolę do mnie.
Bardzo mnie to zirytowało, ale popatrzyłam na nią dziwnym wzrokiem, i poszłam dalej.
Okazało się, że rozpowiedziała o mnie bardzo nieprzyjemną plotkę. Mianowicie brzmiała ona następująco: "Kinga odebrała mi chłopaka. Jest złodziejką i egoistką, oraz fałszywą dziwką". Rozpowiadała to każdemu.
Przecież to nie była prawda! Oczerniała mnie w biały dzień, do moich znajomych.
Czułam, że nie mogę na to pozwolić. Puściły mi nerwy.
Pobiegłam do niej, i mocno uderzyłam ją w twarz.
- Co ty sobie wyobrażasz?! Że będziesz takie rzeczy rozpowiadać o mnie w szkole?! - wywrzeszczałam jej.
Pocierając swój policzek odpowiedziała - Zasłużyłaś sobie, odebrałaś mi chłopaka!
- No chyba sobie żartujesz! Nie prosiłam go o to!
- To dlaczego ze mną zerwał?!
- Nie mam pojęcia, może jesteś kiepska w sprawach damsko-męskich? Może miał Cię dość? I tak każdy widzi, że jesteś płaską deską bez rozumu.
Nikola szybko zabrała swoje rzeczy i pobiegła do łazienki, bo prawie cała szkoła widziała naszą kłótnię. Po prostu wszyscy się z niej śmiali.
Miałam dużą satysfakcję z siebie, ponieważ pokonałam mojego wroga, ale także sprawiłam, że stała się pośmiewiskiem. Już nie ja byłam ofiarą plotek, które rozpowiadała.
Dawid widział całe zdarzenie, i nawet się z niej śmiał. Dzięki temu da się zauważyć, że wcale jej nie kochał. Był z nią dla żartu, tak jak twierdziłam od początku.
Ze mną byłoby to samo, gdybym mu uległa. W sumie to już to zrobiłam, bo zostawił mnie bez słowa.
           Oczywiście nauczyciele dowiedzieli się o całej akcji, z resztą Nikola miała lekko podbite oko, więc musiało się coś stać. Wygadała się, dzięki czemu obydwie poszłyśmy do dyrektorki.
Powiedziałam, prawdę, całą prawdę jak było. Sprowokowała mnie, musiałam zareagować.
Na szczęście na tym świecie panuje jakaś sprawiedliwość, bo to Nikola została ukarana obniżeniem zachowania oraz wezwaniem rodziców do szkoły, ja tylko dostałam uwagę za uderzenie jej.
Muszę przyznać, że jak weszłam do klasy na lekcje, bo mój wróg jeszcze chwilę został u dyrektorki, wszyscy na mnie patrzyli, i szeptali że akcja była dobra.
Wszystkim się to podobało, bo powiedziałam prawdę. Nikola była deską. To rozśmieszyło ich najbardziej.
Aby wrażeń na dziś nie było za mało, mój wróg po powrocie, obiecał, że się zemści.
Szczerze, już nie mogłam się tego doczekać.
          Gdy wróciłam do domu, nie przyznałam się do niczego rodzicom. Po co mieli wiedzieć, że mam taką sukę w klasie, która mnie nienawidzi tak bardzo, jak ja jej. No cóż, niczego nie żałowałam.
Nawet sama sobie gratulowałam.
Moje życie było pełne wrażeń, tych wesołych, oraz smutnych.
Potem długo pisałam z Kacprem, nie chciałam sobie tego przyznać, ale chyba powoli zakochuję się w nim.
Wiedziałam, że on nie może się o tym dowiedzieć, bo to zniszczyłoby naszą przyjaźń.
Swoje uczucie musiałam chować w tajemnicy.



***

Oto kolejny rozdział.
Od razu chciałam przeprosić, że nie pisałam tak długo, ale musiałam poprawiać oceny, itd.
Bardzo was przepraszam! Teraz postaram się dodawać już posty regularnie. :)
Pozdrawiam!