sobota, 26 września 2015

Rozdział 9

        Minęły wakacje, nadeszła jesień. Krople deszczu coraz szybciej napływały na moje okno. Wszystko wydawało się takie inne.. bo było inne. W moim życiu się bardzo dużo zmieniło. Można powiedzieć, że nawet za dużo. Mianowicie, pogodziłam się z moimi wrogami - Julią, oraz Nikolom. Nie zapomniałam o wszystkim, co mnie kiedyś spotkało. Nigdy mi to nie "wyjdzie" z pamięci. Miałam dość zaistniałej sytuacji, powiedziałam stop. Można powiedzieć, że już dojrzałam do tego, żeby odpuścić. W moim sercu nadal był wielki chaos, ale wiedziałam o tym tylko ja, nikt więcej.
Byłam raczej zamkniętą w sobie osobą, nie lubiłam przyznawać się do niczego, wszystko taiłam w sobie. Nie lubiłam wyjawiać swoich uczuć wszem i wobec. Taka już byłam. Jednak wszyscy dookoła brali mnie za osobę szaloną, dowcipną i mającą zawsze humor. Gdy byłam sama w pokoju już nie było tak kolorowo. Można powiedzieć, że jest to problem 99% nastolatek, jednak nie przejmowałam się tym, co powiedzą inni.
        Cierpiałam mocno, zastanawiałam się dlaczego to spotyka akurat mnie..
Od dzieciństwa miałam pod górkę. Nie można powiedzieć, że miałam źle w rodzinie, bo moja atmosfera domowa była idealna. Niczego mi nie brakowało, jednak gdy wchodziłam w drzwi szkolne czułam się odpychana, jakbym nie miała przyjaciół. Trwało to 7 lat. Tak, równe 7 lat.
Jak wytrzymałam? Byłam wtedy bardzo głupia, wielu rzeczy nie rozumiałam, ale było mi bardzo przykro. Patrzyłam na innych i zastanawiałam się - czemu ja tak nie mam? Dlaczego jestem inna?
Nie znalazłam odpowiedzi.
     Wracając do rzeczywistości.. moje relacje z Dawidem trochę uległy zmianom. Zmienił się przez wakacje, stał się bardziej dojrzalszy, ale bez przesady. Podejmowałam sto razy próby, aby zapomnieć o tej miłości, lecz na darmo. Nic z tego nie wyszło, bo gdy już miałam silną wolę, i powiedziałam sobie "TO KONIEC!" wtedy on wpychał się w moje życie i wszystko psuł. Postanowiłam zostawić to tak jak jest, czyli siebie ze złamanym sercem. Chciałam tylko być silniejsza, i przyznam, że mi się to udało. Częściej zaczęłam się uśmiechać. Rozmawiałam coraz więcej z Dawidem.
Pewnego dnia padło pytanie od niego czy możemy być razem. Oczywiście moja odpowiedź to było "nie".
Nie miałam zamiaru być drugą dziewczyną, z którą był dla zwykłego żartu. Bo tak było z jego poprzednią dziewczyną. Ja muszę być zapewniona o uczuciu. Jednym słowem muszę poczuć, że mu zależy. Oczywiście w głębi duszy moje serce krzyczało "Powiedz tak! Powiedz tak!" jednak tym razem kierowałam się rozumem, nie sercem. Miałam wielkie pragnienie poznać kogoś, kto zmieni moje życie. Z kim będę szczęśliwa. Wiele chłopaków ze mną pisało, z wieloma się spotykałam, lecz gdy stanęłam przed nimi pojawiała mi się twarz Dawida... brzmi nieprawdopodobnie, ale tak było. Zrozumiałam, że nie mogę nikogo innego pokochać, niż tylko jego. Najchętniej uwolniłabym się z tego całego układu, no ale cóż.

       Kolejny dzień w szkole minął mi bardzo dobrze. Jak zwykle było dużo śmiesznych rzeczy. Moim postanowieniem było poprawić swoje wyniki w nauce. W ubiegłym roku były one bardzo niskie, w porównaniu do moich możliwości. Napotkałam na mojej drodze nowych wrogów.. okazali się nimi być moi byli przyjaciele, a raczej przyjaciółki. Ale takie sytuacje tylko uczą. Sylwia była zawsze szczera, za to ją bardzo, bardzo kochałam.
Po powrocie do domu usłyszałam od rodziców, że wyjeżdżają za granicę. Zawsze chciałam, aby wyjechali, jednak gdy usłyszałam to z ich ust, przybiło mnie to. Zastanawiałam się jak to będzie bez nich.. Będą przyjeżdżać raz na miesiąc. Dało mi to dużo do myślenia, bo za nic w świecie nie wyjadę z Polski. Proponowali mi, abym pojechała z nimi.. abym zaczęła naukę w Ameryce.. ale nie, nigdy się na to nie zgodzę! Jedynym moim wyjściem było pozostanie z babcią. Pomyślałam, że może nie będzie tak źle.. Wyjazd ma dojść do skutku w przyszłym miesiącu. Mają tam kilku znajomych, którzy załatwią im pracę. Brzmi obiecująco, ale czy nie zapomną, że mają rodzinę w Polsce? Może spodoba im się życie w Ameryce i mnie tam zabiorą?
Wątpliwości mnie przerastały. Na szczęście rodzice powiedzieli, że siłą mnie stąd na pewno nie wezmą. Uspokoiłam się.
      Taki wyjazd może mieć same korzyści.. usamodzielnię się. Wiadomo - rodzice nie zawsze pozwalają na różne rzeczy.. teraz mam szansę być taką, jaką zawsze chciałam być.
Czas na jakieś zmiany w moim życiu.. kilka już ich się przewinęło, ale teraz powinnam odnieść sukces. Trzymam za siebie kciuki!



Witajcie!
Z góry przepraszam za moją nieobecność..
Było to spowodowane brakiem czasu no i też weny.. 
Mam pewne plany co do tych opowiadań, jak widać troszkę pozmieniałam, i będę dalej zmieniać.
Myślę co zrobić, aby ulepszyć jakość opowiadań. Szukam inspiracji. 
Miłego czytania! :*

1 komentarz:

  1. swietny blog, piszesz na prawdę nieźle. rozdział robi wrażenie. pozdrawiam
    daryyl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń