środa, 20 maja 2015

Rodział 4

      Nadszedł długo oczekiwany przeze mnie dzień wyjazdu. Powoli zaczynałam się pakować. Do naszego lotu pozostały tylko cztery godziny, więc musiałam się już wziąć za to. Moi rodzice spakowali się wczoraj. Po godzinie, już wszystko było gotowe. Muszę stwierdzić, że miałam największą walizkę. Zabrałam tyle rzeczy, jakbym miała jechać na miesiąc.
Przed wyjazdem jeszcze spotkałam się z Sylwią. Rozstanie nie było dla nas łatwe. Ale to tylko tydzień! Obiecała mi, że zajmie się Nikolą i Julią. Nie mogą sobie pozwolić za dużo, gdy mnie nie będzie.
Zadzwoniłam również do Mateusza, z informacją, że za kilka godzin wyjeżdżam. Obiecałam, że na pewno kupię im pamiątki z Londynu.
Po kilku godzinach byliśmy gotowi do lotu. Wsiedliśmy na pokład. Podróż trwała dwie godziny.
Gdy wychodziłam z samolotu, zobaczyłam piękne widoki. Coś cudownego. Bardzo podobało mi się to miejsce.
Pojechaliśmy do naszego hotelu. Po godzinie postanowiliśmy, że pójdziemy odwiedzić ciocię, aby uprzedzić, iż już dotarliśmy na miejsce. Była bardzo zadowolona, gdy nas zobaczyła.
Na początku poszliśmy do kawiarni, potem zwiedzaliśmy Londyn. Minęło osiem godzin. Postanowiliśmy, że pójdziemy na obiad. Zjadłam pierwsza, oznajmiłam, że idę się przejść.
Nie znałam tego miejsca, ale chciałam się przejść tylko kawałek. Idąc, myślałam, iż już tak nie tęsknię za Dawidem. W sumie byłam tym bardzo zdziwiona. Ale się cieszyłam. On teraz ma Nikolę, tam nie ma miejsca na mnie. Prędzej czy później musiałam się "odkochać".
Wracając weszłam do sklepu z odzieżą, bo zobaczyłam śliczną bluzkę. Kupiłam ją, ponieważ na moje szczęście miałam pieniądze.
        Wieczorem wróciliśmy do naszego hotelu. Ja miałam oddzielny pokój, moi rodzie oddzielny.
Natychmiast napisałam do Sylwii, że już jestem. Oczywiście wysłałam jej kilka cudownych zdjęć.
Przyznała, że Londyn jest piękny. Po dwóch godzinach zasnęłam, byłam bardzo zmęczona.
         Kolejnego dnia zeszliśmy na śniadanie. Było bardzo pyszne, obsługa mega miła. Miałam bardzo dobre zdanie o tym miejscu.
Po posiłku znowu poszliśmy zwiedzać. Ja nie lubię tego robić, no ale nie miałam wyjścia. Po coś tu przyjechałam. W sumie to odwiedzić ciocię, lecz nie będę sama w hotelu, co miałabym tam robić? Znajomi w tym czasie są w szkole, więc nawet nie miałabym z kim popisać. Idąc, zadzwonił do mnie telefon.
- Słucham? - zapytałam
- Cześć Kinga.
- Cześć Dawid.
- Jak w Londynie? Już jesteś?
- Tak, jestem od wczoraj. Jest wspaniale. Czemu dzwonisz? - zapytałam z wielką ironią
- Chciałem tylko zapytać co u Ciebie.
- Wybacz, ale muszę kończyć, cześć.
Nie chciałam być taka wredna, ale to on mnie potraktował, jakbym była nikim. W sumie, to nie tylko on. Chciałam zapomnieć, nic więcej! I nawet mi się to udało, dopóki nie usłyszałam jego głosu. Ale spokojnie, jeszcze kilka dni tutaj, i niczego nie będę pamiętać związanego z tą osobą.
Było mi tu bardzo dobrze. Ludzie również są tu mili. Nic dodać, nic ująć. Wyjazd uważam za jak najbardziej udany.
         Minął tydzień. Wróciłam do Polski.
Natychmiast poszłam spotkać się z Sylwią. Opowiedziałam jej o wszystkim, bo miałam o czym.
Poznałam tam kilka zabawnych osób.
Następnego dnia wróciłam do szkoły. Z nową energią i z nowymi pomysłami. Kierowałam się moim postanowieniem, że już nie będę się przejmować Nikolą, Julią, oraz Dawidem.
Te trzy osoby już dla mnie nie istniały. To coś takiego, jakby ich nigdy nie było w moim życiu.
W szatni zobaczyłam Mateusza, z którym chwilę porozmawiałam. Powiedział, że dużo w szkole się nie zmieniło, od czasu, kiedy mnie nie było.
Dawid nadal był z Nikolą. Widać było wyraźnie, że ją olewa, każdy to widział, z wyjątkiem tej głupiej dziewczyny.
Muszę przyznać, że nieźle mnie to bawiło. No ale co tam.
         Zapisałam się na dodatkowe lekcje siatkówki. Sprawiało mi to bardzo dużą przyjemność.
Zawsze się nią interesowałam, lecz nie miałam czasu, aby rozwijać swoje umiejętności. Bo jakieś tam miałam.
Treningi odbywają się trzy razy w tygodniu; poniedziałek, środa, piątek.
Chodzę na nie z Sylwią. Tak spędzamy wolny czas. Dzięki temu nie myślę o zbędnych rzeczach.
         W słoneczną środę wybierałam się na moje zajęcia pozalekcyjne siatkówki. Ten dzień wyraźnie był dla mnie jakiś pechowy. Dostałam w szkole trzy jedynki. Jak tak można?! W jednym dniu.
Na treningu wybiłam sobie palca. Natychmiast zabrano mnie do szpitala, ból był nie do zniesienia. Serio, nikomu tego nie życzę. To jest straszne. Przez dwa dni nie chodziłam do szkoły, nie mogłam sobie poradzić z funkcjonowaniem. Na szczęście były to palce lewej ręki.
Nie było tak źle, ale dobrze wcale.
Popołudniami się strasznie nudziłam, bo nie chodziłam na siatkówkę. Znajomi zaproponowali mi wyjście na mecz. Zgodziłam się, grał Mateusz.
Niestety długo tam nie byłam, bo z tymi palcami nie dałam rady wytrzymać. Praktycznie nic nie mogłam zrobić. Ani pisać na telefonie, ani zwyczajnie nic.
Byłam do niczego w tych dniach. To był jakiś pech chyba. Gdy miałam wychodzić z trybun, zjawili się Dawid i Nikola. Postanowiłam zostać, aby zobaczyli mnie z Mateuszem.
Na moje szczęście podszedł do mnie.
- Jak podoba Ci się gra? - zapytał
- Gracie świetnie! No i gratuluję wygranej.
- Dzięki, może po meczu pójdziemy na spacer?
- Jasne, miałam właśnie wychodzić. Poczekam na Ciebie.
- Super. Będę za kilka minut.
Rozmowę tę słyszał Dawid. Byłam z tego powodu jakoś bardzo obojętna. Bo on już mnie nie obchodzi.
Za dosłownie chwilę przyszedł Mateusz, poszliśmy na spacer.




***

To już czwarty rozdział!
Jak wam się podoba?
Bardzo się staram, mam nadzieję, że moje efekty widać.
Myślę, że chcecie czytać moje rozdziały.
Miłego czytania!

7 komentarzy:

  1. Jest super,pisz dalej :) Jasne że widać efekty !
    mycrazyworldpaula.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Efekty widać odrazu :) Już nie piszesz tak krótkich rozdziałów i dobrze ;p Nie mogę się doczekać kolejnych rozdziałów :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję :)
      +Zapraszam do czytania kolejnych rozdziałów!

      Usuń
  3. Świetne, będę wpadać częściej. Jeśli chcesz,możesz informować mnie o kolejnych rozdziałach :))

    mackenziexox.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń