poniedziałek, 25 maja 2015

Rodział 6

        Następnego dnia, postanowiłam, że zostanę w domu. Nigdzie nie będę wychodzić, spędzę dzień łóżku. Moi rodzice byli w pracy, więc mogłam zorganizować sobie czas dla siebie.
Miałam dużo czasu na przemyślenia. Obudziłam się około godziny jedenastej trzydzieści.
Zrobiłam sobie śniadanie. Były to tosty, herbata z cytryną, oraz na deser: ciasto.
Wiem, takie jedzenie jest niezdrowe, lecz bardzo, bardzo smaczne! Ja nie ograniczam się z żywnością, jem, to co mi smakuje. Nie mam żadnej diety, podobam się sobie, nie mam potrzeby, aby ćwiczyć. Moja waga to pięćdziesiąt dwa kilogramy, bardzo mnie to zadowala.
         Gdy zjadłam, postanowiłam, że wrócę do łóżka i obejrzę jakiś romantyczny film.
Tylko takie lubiłam oglądać. No może jeszcze horrory i jakieś przygodowe.
Takim właśnie sposobem minęły mi dwie kolejne godziny. Nic nie robiąc.
Muszę powiedzieć, że zmęczyłam się oglądaniem. Poszłam napić się soku pomarańczowego.
Dostałam wiadomość od Sylwii. Zapytała, co robię. Z racji tego, iż obydwie nie poszłyśmy do szkoły, rozmawiałyśmy przez telefon godzinę, dlatego tak krótko, bo ona miała jechać na zakupy. Nasz rekord to cztery godziny!
Ja nadal leżałam i myślałam. Uświadomiłam sobie w ułamku sekundy, że już nic nie czuję do Dawida. Ogarnęła mnie wielka radość. Tak, już wcześniej miałam jakieś podejrzenia co do tego, ale teraz byłam pewna w stu procentach.
Już mi na tym chłopaku nie zależało, był normalną osobą z mojej klasy. Oczywiście nie zapomniałam o tym, jak mnie zranił. Nie zapomniałam, o moich łzach, które przez niego wylałam.
Już nie planowałam zemsty, bo to dla mnie nie miało najmniejszego sensu. No może, ona przyjdzie kiedyś sama.. Możliwe, iż nawet nie będę musiała się wysilać.
W duchu myślałam, dlaczego jestem taka nieszczęśliwa.. Nie mam osoby, w której ramionach czułabym się bezpiecznie.
Marzyłam o takiej chwili, kiedy będę wreszcie szczęśliwa.
        Tak długo zajęło mi moje rozmyślanie, że nawet nie wiem, kiedy zasnęłam.
Obudzili mnie moi rodzice, była to godzina siedemnasta. Zdziwiłam się, iż tak długo spałam.
Zapytali, czemu nie byłam w szkole. Pewnie zauważyli, że moja torba leży w tym samym miejscu co wczoraj, a ja śpię, czego nie robię prawie w ogóle po przyjściu ze szkoły.
Powiedziałam, że źle się czułam. Musiałam skłamać, tym sposobem uniknęłam zbędnych pytań.
Oczywiście ciągle pytali, czy już dobrze, i tak dalej.
Siedziałam, oglądałam telewizor i jadłam popcorn. Nagle zadzwonił mój telefon. Byłam przekonana, że to moja przyjaciółka Sylwia, z pytaniem, czy idę jutro do szkoły, bo jak wcześniej rozmawiałyśmy, to mówiła, iż jeszcze zadzwoni. Jednak myliłam się. Był to Dawid, który jak na złość dla mnie dzwonił.
Odebrałam dla świętego spokoju.
- Cześć Kinga. - przywitał się, tak jak zwykle.
- Hej.
- Co tam? Dlaczego nie było Cię w szkole?
- Nawet dobrze, czemu pytasz?
- Chcę wiedzieć.
- Źle się czułam.
- A jutro będziesz? - zapytał
- Raczej tak.
- Okej, no to dobrze, bo musimy chyba porozmawiać.
- Nie widzę takiej potrzeby, ja muszę kończyć, bo przyszła do mnie Sylwia, pa.
Tak jak zwykle to robię, zakończyłam z nim chamsko rozmowę. Tak naprawdę nie przyszła do mnie Sylwia, musiałam jakoś się wykręcić.
Serio nie miałam ochoty z nim rozmawiać. Już udało mi się zapomnieć o mojej chorej miłości do niego, lecz wspomnienia w dalszym ciągu są, to znaczy spędzony z nim czas, i w ogóle. Także nie mogę też powiedzieć, iż wszystko gdzieś uciekło. Jakaś jego część nadal jest, ale ona nie jest już ważna.
           Długo nie mogłam zasnąć, pewnie z racji tego, że spałam po południu. Więc siedziałam, słuchałam muzyki, nadrabiałam oglądanie seriali, bo w ciągu ostatnich dni sporo opuściłam.
Dziś byłam już na bieżąco.Tak jak to robię codziennie, poszłam się wykąpać.
Zwykle zajmuje mi to czterdzieści pięć minut. Po kąpieli siedziałam na swoim łóżku i przeglądałam instagrama. Postanowiłam wrzucić jakieś zdjęcie, zrobiłam dziś kilka.
Potem położyłam się i zasnęłam.
          Kolejnego dnia wstałam trochę wcześniej, aby nie spóźnić się do szkoły.
Tego dnia miałam wf, więc ubrałam się bardziej na sportowo. Tak jak zwykle, Sylwia była już w szkole. W szatni czekał na mnie Dawid.
Na mój widok uśmiechnął się. Już ja znam ten ironiczny uśmiech. Byłam zniesmaczona na dzień dobry. Jednak musiałam z nim porozmawiać, i dowiedzieć się, o co chodzi. Moja przyjaciółka zostawiła nas samych, na jego prośbę.
Od razu zasypał mnie milionem pytań typu: "Dlaczego mnie unikasz?" "Z jakiego powodu nie jest jak dawniej?".
To drugie pytanie wywołało u mnie paniczny śmiech. Ze łzami w oczach, ze śmiechu, zapytałam, jak ma być jak dawniej, skoro jest z Nikolą.
Odpowiedział, że nie jest z nią serio. Ja nie dałam sobą manipulować. Poprosiłam o skończenie tej żenującej rozmowy. Mówił, że chce ze mną być.. Że było mu dobrze, jednak ja, nie wierzyłam w ani jedno jego słowo.
Pod klasą stał jego kolega Kamil. Wiedziałam, iż on jest raczej szczery, i powie mi prawdę.
Zapytałam, dlaczego Dawid się tak zachowuje.
Jego odpowiedź była taka, jak ostatnio. Czyli, że on coś do mnie czuje, ale boi się tego wyznać.
Znowu wybuchłam śmiechem, lecz w głębi duszy było mi przykro. Wiedziałam co do niego kiedyś czułam, i jak mnie potraktował. Nie mogłam sobie pozwolić na jakiekolwiek rozpacze. Bez chwili zastanowienia podziękowałam Kamilowi za jakże szczerą rozmowę, i odeszłam.
Zrozumiałam, iż oni wszyscy są siebie warci. Zmówili się, aby mówić to samo, i zrobić ze mnie nienormalną osobę.
Ja byłam lepsza od nich wszystkich razem wziętych, postanowiłam, iż nie dam się tak łatwo po raz kolejny skompromitować.
        Po pierwszej lekcji, jak byłam na przerwie z Sylwią, Kamil zawołał mnie, abym jak najszybciej z nim gdzieś szła. Zrobiłam tak jak prosił, bo byłam ciekawa.
Stał tam Dawid z Nikolą. Usłyszałam od niego takie słowa: "Kinga, robię to dla Ciebie".
Po chwili powiedział Nikoli, że nigdy nic do niej nie czuł, i że z nią zrywa.
Byłam bardzo zdziwiona, przerażona. Jeśli mam być szczera, to nie spodziewałam się tego po nim.
A mina Nikoli, była bezcenna. Chyba tylko to mnie teraz cieszyło.
Przez myśl mi nie przeszło, że on z nią zerwie. Jednak wcale nie wierzę, iż zrobił to dla mnie.
        Wracając ze szkoły poczułam wibrowanie telefonu. Była to wiadomość od Kacpra.
Zdziwiło mnie to bardzo. Dotychczas raczej nie dostawałam od niego tego typu rzeczy.
Postanowiłam jak najszybciej przeczytać, co napisał.



***

Jak wam się podoba kolejny rozdział?
Staram się pisać dłużej, jednak wiem, że nie zawsze mi to wychodzi.
Niżej w komentarzu wyraźcie opinię, na temat jakości moich opowiadań.
Chętnie poczytam co sądzicie.
Miłego czytania! :)

4 komentarze:

  1. Wiesz kiedyś pewna bardzo mądra osoba powiedziała "lepiej użyć 100 razy słowa "że" niż raz "iż" " Zgadzam się z tym w stu procentach,i sądzę ,że ty też powinnaś, ponieważ "iż" nie jest częścią poprawnej polszczyzny :) Mam nadzieję ,że zmienisz ten "błąd" .Poza tym świetnie piszesz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za szczerą opinię, właśnie takie komentarze lubię! :)
      Chciałam uniknąć powtórzeń wyrazowych, fakt, to "iż" nie brzmi najlepiej.
      Postaram się to zmienić :)
      Dziękuję, i myślę, że będziesz czytać moje opowiadania.
      Pozdrawiam! ^^

      Usuń
  2. Najpierw musiałam zajrzeć do poprzednich postów i mogę tylko powiedzieć, że bardzo podoba mi się twój styl. Może "iż" nie brzmi najlepiej, ale przynajmniej jest mniej powtórzeń.Pisz dalej takie krótkie rozdziały. ^^ Jeśli są za długie to często czytelnicy się zniechęcają. (Przynajmniej ja)
    Może na razie tylko o wyglądzie, ale gdy już się wczuję w klimat opowiadania zostawię bardziej adekwatny komentarz. ^^
    Weny!
    rysanaodbiciu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Supr, zawsze czekam na następny :D
    http://ff-fabfashion.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń